Gordon Brothers, właściciel brytyjskiej sieci dyskontów Poundland, przygotowuje się do powołania administratorów. Zagrożonych jest nawet 12 tysięcy miejsc pracy w sklepach w Wielkiej Brytanii i Irlandii, a decyzja zapada na kilka tygodni przed świętami.
Co się stało
W czwartek Gordon Brothers złożył w sądzie wysokim w Londynie zawiadomienie o zamiarze powołania administratorów dla spółki Poundland Ltd. Proces ma poprowadzić firma doradcza AlixPartners. Taki dokument działa jak tarcza: przez 10 dni chroni spółkę przed roszczeniami wierzycieli, a w tym czasie szuka się rozwiązania jej problemów.
Poundland prowadzi około 600 sklepów, w tym placówki działające w Irlandii pod szyldem Dealz. Gordon Brothers przejął sieć w czerwcu 2025 roku od europejskiej grupy handlowej Pepco za symboliczną jedną funtową opłatę. Razem z firmą przejął jednak 30 mln funtów długu.
Dlaczego odrzucono ofertę zarządu
Do ostatniej fazy rozmów jako jedyny na zakup całej sieci i współpracę z obecnym zarządem zdecydował się Martin Property Group, północnoirlandzka firma rodzinna. Za projektem stał też zarząd z prezesem Barrym Williamsem na czele oraz Andy Bond, były szef Asdy, który kierował Poundlandem od 2016 roku. Gordon Brothers odrzucił jednak ofertę. Według doniesień uważa, że więcej zarobi na podziale sieci i sprzedaży jej części, bo propozycja Martin Property Group była warta mniej niż 30 mln funtów długu.
Barry Williams napisał do pracowników, że odrzucenie oferty było „niespodziewane, niechciane i zupełnie możliwe do uniknięcia”. Obawy o rozbiór sieci pojawiły się już w sierpniu, gdy Gordon Brothers zatrudnił firmę Alvarez & Marsal do nadzorowania sprzedaży biznesu. Cena miała wynosić około 30 mln funtów, i to mimo poprawy wyników sprzedaży.
Kto może przejąć sklepy
Los części placówek może być lepszy, niż sugerują nagłówki. Zainteresowanie niektórymi lokalizacjami miały zgłosić konkurencyjne sieci dyskontowe:
- Poundstretcher – należy do amerykańskiego Fortress, który podobno chciałby przejąć mniej niż połowę sklepów Poundlandu;
- The Range – jego właściciel, CDS, rozważa ofertę na przynajmniej część placówek;
- B&M – również ma rozważać przejęcie wybranych sklepów.
Każde takie przejęcie mogłoby uratować część etatów, ale nie wszystkie. Pracownicy placówek, które nie znajdą nabywcy, mogą stracić pracę.
Co to oznacza dla Polski
Poundland nie działa w Polsce, więc polscy klienci nie odczują tej decyzji bezpośrednio. Warto jednak wiedzieć, że poprzedni właściciel, Pepco, jest znany także polskim kupującym z licznych sklepów w naszym kraju. Sprzedaż Poundlandu za symboliczną kwotę pokazuje, że kupno sieci dyskontowej w Wielkiej Brytanii okazało się dla grupy kłopotliwe.
Administracja w prawie brytyjskim to procedura, w której niezależny zarządca przejmuje kontrolę nad firmą w kłopotach. Jego celem jest ratowanie biznesu albo jak najlepsze zaspokojenie wierzycieli, często przez sprzedaż poszczególnych części. Nie oznacza to automatycznie zamknięcia wszystkich sklepów. Najbliższym polskim odpowiednikiem są postępowania restrukturyzacyjne lub upadłościowe, choć zasady nie są identyczne. Sprawa może dotyczyć także osób z Polski pracujących w brytyjskich i irlandzkich sklepach, bo to duże rynki pracy dla naszych rodaków. Jak będzie wyglądała przyszłość sieci, zależy od tego, co w ciągu najbliższych dni uda się ustalić administratorom.
Źródło: The Guardian – „Poundland on brink of administration, with 12,000 jobs at risk”
